Chłopaki, weźmy i uratujmy tę kopalnię. Górnicy bez „czternastki”

2014-07-22

A- A A+
Kwk-silesia

Kilka lat temu Kompania Węglowa ska­zała ich kopal­nię na likwi­da­cję. Górnicy z Silesii posta­no­wili, że sami ura­tują swój zakład. Zrobili zrzutkę na kapi­tał zakła­dowy i zaczęli szu­kać inwe­stora.
– Spółka chciała udo­wod­nić, że nie opłaca się u nas fedro­wać. Dawali nam złom, a nie sprzęt. Kiedyś przy­słali kom­bajn, na któ­rym wyro­sła brzózka. Złożyłem zawia­do­mie­nie do pro­ku­ra­tury, że maszyna zagraża bez­pie­czeń­stwu ludzi — mówi Dariusz Dudek, który zaczy­nał jako gór­nik przo­dowy, a dziś jest sze­fem „Solidarności” w Silesii.

To naj­mniej­sza kopal­nia, poło­żona naj­da­lej od Katowic. Z Czechowic-Dziedzic dobrze już widać Beskidy. Spora część załogi to górale i cesa­roki, czyli Ślą­zacy z oko­lic Cieszyna. — Cesarok i góral jest strasz­nie zawzięty — mówią. Ta zawzię­tość im się przyda.

O tym, że ma zostać zamknięta, sły­szeli już od kil­ku­na­stu lat. Szefowie Kompanii upie­rali się, że pod Czechowicami nie ma złóż węgla, które opłaca się eks­plo­ato­wać. Górnicy odpo­wia­dali: bzdura! Kiedy spółka chce im zabrać kom­bajn, for­mują żywą zaporę. Pilnują maszyny sześć dni i nocy. — To był ostatni kom­bajn. Jakby go nam zabrali, nie byłoby kopalni — mówi Wiesław Lach, który pod zie­mią w Silesii pra­cuje od 28 lat.

Od 2007 roku Kompania szuka kupca na Silesię, ale nie­mrawo, jakby w kon­cer­nie nikomu nie zale­żało. Związkowcy też szu­kają, ale trudno zna­leźć takiego, co wyłoży pie­nią­dze na kopal­nię, która przy­nosi 100 mln zł strat rocznie.

Wtedy kilku z nich rzuca pomysł: „Cholera, weźmy tę kopal­nię. Może się uda”. O sza­leń­cach z Czechowic-Dziedzic robi się gło­śno. Jeszcze nikt nie prze­kształ­cał kopalni w spółkę pra­cow­ni­czą. Od czego zacząć? Kto zrobi biz­ne­splan, kto da kre­dyt? Jak kie­ro­wać takim przedsiębiorstwem?

- Ludzie krę­cili kółeczka na czole, sły­sze­li­śmy, że jeste­śmy debile i ułomy — mówi Dudek, jeden z ojców zało­ży­cieli spółki pra­cow­ni­czej.
Na kapi­tał zakła­dowy w wyso­ko­ści 70 tys. zł gór­nicy i związ­kowcy wykła­dają pry­watne pie­nią­dze. Uczą się, jak utwo­rzyć zarząd, radę nad­zor­czą, wybie­rają pre­zesa. Zostaje nim Krzysztof Tytko, eme­ryt, były dyrek­tor zli­kwi­do­wa­nej kopalni Czeczott w Woli. Od Kompanii sły­szą, że nie dostaną ani zło­tówki. Znów się skła­dają i zbie­rają kil­ka­dzie­siąt tysięcy zło­tych na przy­go­to­wa­nie pro­fe­sjo­nal­nego biz­ne­splanu. Dobrze wie­dzą, że nikt ich nie potrak­tuje serio, więc wynaj­mują firmę, która szuka inwestora.

- Kompania robiła wszystko, żeby nam się nie udało. Kiedy pięć firm zain­te­re­so­wało się naszą ofertą, przy­spie­szyli prze­targ o dwa mie­siące. Nigdy im tego nie zapo­mnę — Dudek wciąż nie potrafi mówić o tym spokojnie.

Związkowcy się obrazili

Ofertą gór­ni­ków z Czechowic-Dziedzic zain­te­re­so­wał się m.in. cze­ski hol­ding ener­ge­tyczny EPH. Grupa 40 firm, mię­dzy innymi z branży wydo­byw­czej, ener­ge­tycz­nej i cie­płow­ni­czej.
Latem 2009 roku dele­ga­cja z Silesii jedzie do Ostrawy. W małym hotelu spo­ty­kają się z Tomasem Novotnym, który repre­zen­tuje EPH. Mówi związ­kow­com: — Macie godzinę, żeby mnie prze­ko­nać.
Rozkładają papiery na stole. Denerwują się, że nie star­czy im czasu. — Po godzi­nie pan Novotny zdjął mary­narkę, a z godziny zro­biło się sie­dem. Po raz pierw­szy pomy­śle­li­śmy wtedy, że może się nam udać — mówi Dudek.

- Przekonała mnie ich deter­mi­na­cja w rato­wa­niu swo­jej kopalni — mówi dzi­siaj Novotny. I jesz­cze chyba to, że Silesia ma dru­gie co do wiel­ko­ści złoża węgla kamien­nego w Polsce, sza­co­wane na 500 mln ton.

W grud­niu 2010 roku w amba­sa­dzie Czech w Warszawie umowa zostaje pod­pi­sana. Wcześniej nowi wła­ści­ciele kopalni sia­dają do stołu ze związ­kow­cami. Negocjują warunki pracy gór­ni­ków. Związkowcy zga­dzają się na likwi­da­cję czter­na­stych pen­sji. Soboty i nie­dziele będą trak­to­wane jak nor­malne dni robo­cze. W gór­nic­twie to rewo­lu­cja. — Wielu moich kole­gów związ­kow­ców śmier­tel­nie się na nas obra­ziło — mówi Dudek. — W naszej kopalni wszyst­kie dodatki wrzu­camy do pen­sji i zapo­mi­namy o nich jako o odręb­nych ele­men­tach płacy — mówi Dudek.
Nowo przyj­mo­wani do Silesii sły­szą więc: „U nas obo­wią­zuje sys­tem 24/7, cho­dzi­cie w ukła­dzie bry­ga­do­wym, dla was każda sobota i nie­dziela jest » czar­nym «dniem, nie macie czter­nastki, macie » bar­bórkę «, jubi­le­usze, kartki żyw­no­ściowe, dodat­kowe gra­ty­fi­ka­cje z oka­zji świąt, paczki itd. Zgadzacie się? Jeśli tak, to skła­da­cie pod­pis, jeśli nie, to szu­kamy kogoś innego”. Nowo przy­jęty gór­nik może dostać 3,2 tys. zł na rękę.

Państwowe DNA

Nowi wła­ści­ciele Silesii dalecy są od samo­za­chwytu. Trudna sytu­acja gór­nic­twa, czyli niskie ceny węgla, dotyka ich tak samo jak Kompanię Węglową. Gdyby pod uwagę brać wydaj­ność, czyli ile jeden gór­nik wydo­bywa rocz­nie węgla, Silesia daleko w tyle zosta­wia kopal­nie Kompanii. W Czechowicach gór­nik wydo­bywa śred­nio 1100 ton węgla rocz­nie. Najlepszy w Kompanii Marcel może się pochwa­lić wydaj­no­ścią 855 ton. W naj­gor­szej kopalni nale­żą­cej do Kompanii wydaj­ność wynosi 336 ton. W Kompanii nie chcą zdra­dzić, który to zakład.

Novotny uważa, że nawet w Silesii gór­nicy i związ­kowcy powinni się zdo­być na wię­cej wyrze­czeń niż tylko rezy­gna­cja z czter­nastki. — System wyna­gro­dzeń, który obec­nie funk­cjo­nuje w pol­skim gór­nic­twie, wszyst­kich pra­cow­ni­ków sta­wia na jed­nym pozio­mie. Każdy ma zagwa­ran­to­wane pie­nią­dze, bez względu na to, jak pra­cuje. Wyróżniający się pra­cow­nicy, któ­rzy bar­dzo dobrze pra­cują, mogą dostać tylko nie­wiele wię­cej.
Ta róż­nica płac jest zbyt mała i nie daje żad­nej moty­wa­cji. Niestety, sys­tem, który wypra­co­wa­li­śmy, też nie roz­wią­zuje tego pro­blemu. Silesia to wciąż firma, która ma w sobie pań­stwowe DNA i pewne zmiany trudno prze­for­so­wać — mówi Novotny. — Niewykluczone, że jeśli zła sytu­acja w branży będzie się utrzy­my­wała, będziemy musieli wró­cić do roz­mów ze związ­kow­cami. Być może będziemy musieli się przyj­rzeć kolej­nym ele­men­tom wyna­gro­dze­nia i je obciąć. Być może trzeba będzie też zmniej­szyć inwe­sty­cje i zatrud­nie­nie. Nie chcemy tego robić i nie takie są nasza stra­te­gia i inten­cje, ale jeśli sytu­acja nas do tego zmusi, nie będzie innego wyjścia.

Fragment arty­kułu z Gazety Wyborczej na który w cało­ści wszyst­kich ser­decz­nie zapraszamy

Wybrane Komentarze

a.szela
przed­wczo­raj
Oceniono 43 razy 39
To nie pol­skie gór­nic­two jest w tra­gicz­nym sta­nie tylko KW. Powinni to posta­wić w stan upa­dło­ści likwi­da­cyj­nej i sprze­dać po kawałku (słab­sze kopal­nie nawet za pół­darmo). Po kilku latach gór­nic­two węgla byłoby kurą zno­szącą złote jaja a nie pie­przo­nym pasożytem.

Odpowiedz
miroo
przed­wczo­raj
Oceniono 49 razy 29
no pro­szę… ate­iści czesi ura­to­wali pol­ską kato­licką kopal­nię…
Pokaż odpo­wie­dzi (1)

Odpowiedz
mille666
przed­wczo­raj
Oceniono 46 razy 26
w zruj­no­wa­nej przez libe­ra­lizm Argentynie robot­nicy poka­zali, że się da, nie od dziś wia­domo, że poli­tycy i cała ta nad­bu­dowa paso­ży­tów to jedy­nie krwio­pijcy, a nie dobrzy gospodarze

Odpowiedz
han_solo_79
wczo­raj
Oceniono 23 razy 23
1. Okazuje się, ze te całe mana­dzer­skie mambo dzambo nie jest takie trudne i ze zwy­kly gor­nik tez moze to opa­no­wac. Skad nagle takie pen­sje pre­ze­sow?
2. Odpowiedni sys­tem moty­wa­cyjny jak widać moze zdzia­lac cuda. Nie doty­czy to tylko pan­stwo­wych firm bo znam wiele sie­cio­wek gdzie pre­mie jak juz sa dla sza­rych pra­cow­ni­kow to sa mizerne bo sa poze­rane pzrez pre­mie manag­mentu ktory jak widac w punk­cie 1 jest prze­pla­cony.
3. Socjal tez trzeba umiec zrow­no­wa­zyc — nie mzoe go byc wcale ale tez nie mzoe go byc za duzo
4. Zwiazki jak widac to nie jest samo zlo — wiek­szym oka­zuje sie kadra zarza­dza­jaca — ale tez zwiaz­ko­wiec musi glowe.
Brawo Panowie, moze waszym przy­kal­dem w tym kraju wykwit­nie wie­cej pra­cow­ni­czych spoldzielni.

Odpowiedz
mco­zio
przed­wczo­raj
Oceniono 46 razy 22
14,13 i pre­mii, depu­tatu i calej reszty — zwiazki do ska­so­wa­nia i mozna pracowac..na swoim a nie jeczec ze jest zle..

Odpowiedz
karo_0
wczo­raj
Oceniono 23 razy 13
gór­nicy! skoro dla Czechów może­cie w Polsce pra­co­wać bez 13 i 14 pre­mii to dla Polaków chyba też, prawda ?

Odpowiedz
bqa82
wczo­raj
Oceniono 15 razy9
Jakby wcze­śniej zre­zy­gno­wali z czter­na­stek i innych przy­wi­le­jów, to by strat nie było i stra­chu o pracę…

jona­szew­ski
wczo­raj
Oceniono 5 razy3
Super! Oto świetny przy­kład na to, że związki, jeśli zechcą, mogą rato­wać swoje miej­sca pracy, a nie tylko rzu­cać fir­mie kłody pod nogi. Reakcja innych gór­ni­ków poka­zuje jed­nak, jak silne jest przy­spa­wa­nie gór­nika do czter­nastki, pre­mii, bar­bó­rek, dodat­ków i depu­ta­tów… Tak silne, że wiele kopalni stoi na skraju upadku albo ban­kru­tuje, bo ludzie wolą dopro­wa­dzić firmę do ruiny, niż ustąpić.

Odpowiedz
oele­fante
wczo­raj
Oceniono 2 razy2
A ZUS uczci­wie płacą?

Odpowiedz
kdj7
wczo­raj
Oceniono 6 razy2
W tej chwili PO robi wszystko żeby tylko Kompania Węglowa nie upa­dła za ich kadencji.

Odpowiedz
olias
wczo­raj
Oceniono 2 razy0
„Szefowie Kompanii upie­rali się, że pod Czechowicami nie ma złóż węgla, które opłaca się eks­plo­ato­wać.„
„Kompania robiła wszystko, żeby nam się nie udało” (czyli chciała mieć te 100 mln straty rocz­nie)
„Silesia ma dru­gie co do wiel­ko­ści złoża węgla kamien­nego w Polsce, sza­co­wane na 500 mln ton.„
sło­wem — spie…li jakiej eki­pie inte­res życia. na co naj­mniej 140 zegar­ków klasy Nowak

Odpowiedz
won­dziadu
wczo­raj
Oceniono 10 razy0
Z tego wynika że Czesi i Polscy gór­nicy do mądrzy ludzie. A Polscy rzą­dzący i urzęd­nicy to DEBIL i oszuści.

Odpowiedz
jack3yp
wczo­raj
Oceniono 16 razy0
Powiało opty­mi­zmem…
A ja tak sobie myślę, czy „obecni wła­ści­ciele” Polski , peow­ska klika, nie powinna zacząć napra­wiać w podobny spo­sób całego naszego Kraju…
Inaczej to naprawdę zosta­nie tu tylko ch.j, doopa i kamieni kupa.