Czy polski węgiel ma ginąć za Europę?

2013-07-16

A- A A+
fot. Jarosław Galusek

Coraz czę­ściej w mediach poja­wiają się wypo­wie­dzi poli­ty­ków, eko­no­mi­stów i komen­ta­to­rów, że trzeba coś zro­bić z pol­skim gór­nic­twem węgla kamien­nego. Uzasadnieniem dla tego rodzaju dywa­ga­cji jest spa­da­jąca cena węgla kamien­nego na świe­cie. Jest ona zna­cząco poni­żej kosz­tów jego wydo­by­cia w naszych kopal­niach. Zgodnie z libe­ralną dok­tryną eko­no­miczną jest to nie do zaak­cep­to­wa­nia. Wszak ktoś musi dopła­cać do tego węgla, a nikt nie ma na to ochoty.

Najmniejszą ma jej wła­ści­ciel, czyli Skarb Państwa, który wzywa tylko do obni­że­nia kosz­tów. To obni­że­nie ma być osią­gnięte za wszelką cenę. Ma nią być wła­śnie zamy­ka­nie kopalń. W tej kon­wen­cji roz­po­wszech­nia się opi­nie, że pol­skie gór­nic­two węgla kamien­nego stoi pod murem. Wynika z tego suge­stia, że plu­ton egze­ku­cyjny jest już gotowy, cel namie­rzony, gór­nic­twu pod murem zawią­zano oczy i tylko brak jest jesz­cze roz­kazu, aby oddać salwę. Cały ten tok rozu­mo­wa­nia ma wszel­kie pozory popraw­no­ści i dla nie zorien­to­wa­nych ludzi jest on oczy­wi­sty. Ponieważ tych ostat­nich w naszym kraju jest zde­cy­do­wana więk­szość, prze­pro­wa­dze­nie egze­ku­cji winno zna­leźć demo­kra­tyczne popar­cie. Trwają przy­go­to­wa­nia do w miarę bez­bo­le­snego jej prze­pro­wa­dze­nia. Jednym z argu­men­tów jest fakt, ze Zachodnia Europa zli­kwi­do­wała gór­nic­two węglowe i dostat­nio żyje z taniego jego importu.

Świat sta­wia na węgiel

Europa likwi­duje gór­nic­two węglowe, tym­cza­sem świat aku­rat czyni coś odwrot­nego. Padają argu­menty, że gór­nic­two roz­wija się w kra­jach surow­co­wych i zaco­fa­nych. Najchętniej podaje się przy­kłady Ukrainy i Rosji, może jesz­cze Mongolii i Kazachstanu. Milczy się w spra­wie Chin, które z roku na rok i tak przez osta­nie dwa­dzie­ścia lat nie­ustan­nie zwięk­szają eks­plo­ata­cję węgla kamien­nego. Doszły on wresz­cie do poziomu jego zuży­cia w skali połowy tego, co cały świat razem wzięty. Chiny to już dru­gie mocar­stwo świata po USA. Tempo ich roz­woju, choć ostat­nio mocno obni­żone, jest nadal na pierw­szym miej­scu w skali globu.

Stany Zjednoczone też nie likwi­dują swego gór­nic­twa węgla kamien­nego. Jego trud­no­ści zwią­zane z kon­ku­ren­cją gazu łup­ko­wego prze­rzu­cają na eks­port do Europy. Krytycy tego sta­no­wi­ska mówią, że są to oceny gene­ralne, nie bio­rące pod uwagę kosz­tów wydo­by­cia, które w USA są bar­dzo niskie. Co do Stanów Zjednoczonych to prawda, ale co do Chin to wydo­by­wają one swój węgiel nie licząc się z kosz­tami, ale z jego ilo­ścią, która gwa­ran­tuje im nie­za­wodne funk­cjo­no­wa­nie sys­temu energetycznego.

Tymczasem Europa sta­wia na tań­szy i wygod­niej­szy jego import i z tego korzy­sta. My mamy brać z niej przy­kład. Jest to argu­men­ta­cja bar­dzo wąt­pliwa, bo w ran­kingu gospo­dar­czym Europa spada na coraz niż­sze pozy­cje. Dominująca dotąd rola państw euro­pej­skich w gospo­darce świata z roku na rok jest coraz niż­sza. Z danych sta­ty­stycz­nych wynika, że w 2012r. tylko trzy euro­pej­skie gospo­darki mie­ściły się jesz­cze w pierw­szej dzie­siątce. Były to Niemcy, Wielka Brytania i Francja, które jed­nak spa­dają coraz niżej. W tej sytu­acji powstaje pyta­nie kogo warto naśla­do­wać w dzie­dzi­nie gospo­darki? Stale roz­wi­ja­jące się w opar­ciu o węgiel kamienny Chiny? Czy też upa­da­jącą gospo­darkę UE, która nie chce wła­snego węgla kamiennego?

Napięcie

Tymczasem nie zauważa się tego, że w rejo­nie Pacyfiku nara­sta napię­cie poli­tyczne zwią­zane z nie­no­to­wa­nym dotąd roz­wo­jem Chin. Ostatnie pro­gnozy na ten temat mówią o prze­ści­gnię­ciu gospo­darki USA w ciągu następ­nej dekady. Nie trzeba być prze­ni­kli­wym poli­ty­kiem, aby wie­dzieć, o tym że Stany Zjednoczone zro­bią wszystko, aby do tego nie dopu­ścić. Chiny, a także Japonia, przy­go­to­wują się do kon­fliktu zabez­pie­cza­jąc sobie dostawy nie­zbęd­nych dla nich surow­ców w pobliżu wła­snych gra­nic. Nie zwa­ża­jąc spe­cjal­nie na ich ceny, opła­cal­ność i tym podobne zależ­no­ści. Trwają inten­sywne prace Chin nad udo­stęp­nie­niem im surow­ców Kazachstanu, Mongolii, Afganistanu i Syberii.

Podobnie Japonia mimo spo­rów z Rosją o Kuryle inwe­stuje we wspólne z nią poszu­ki­wa­nia ropy na Morzu Ochockim i szel­fie Morza Barentsa. Rozważa też udział w inwe­sty­cjach infra­struk­tu­ral­nych na Dalekim Wschodzie w celu zapew­nie­nia sobie bli­skich dostaw surow­co­wych nie­za­leż­nie od warun­ków i panu­ją­cej tam ceny.

Otóż napię­cie poli­tyczne i roz­wi­ja­jąca się mię­dzy Chinami, a USA „zimna wojna” o dostęp do surow­ców, staje się coraz bar­dziej „gorąca”. W jej wyniku moż­liwa jest i sto­sun­kowo łatwa blo­kada świa­to­wego han­dlu węglem kamien­nym. W takiej sytu­acji o jego prze­pły­wie przez prze­stwo­rza oce­aniczne decy­do­wać będą nie prawa han­dlowe, ale raczej wojenne. Te ostat­nie będą egze­kwo­wane przez krą­żow­niki na morzach i oce­anach, któ­rych obu stro­nom kon­fliktu już nie bra­kuje. Jest to tylko kwe­stia wzro­stu napię­cia i zwią­za­nych z tym rozkazów.

W tej sytu­acji Europa w każ­dej chwili może być odcięta od tanich dostaw węgla kamien­nego z Indonezji, USA i z Australii. Co jej pozo­sta­nie? A no tylko pol­skie zagłę­bia węglowe, które ze względu na sytu­ację poli­tyczną na świe­cie staną się natych­miast opła­calne, ren­towne, korzystne i potrzebne. Dziś wydaje się sen­sowne ich zli­kwi­do­wa­nie. Jutro może oka­zać się, że to błąd nie do napra­wie­nia. Import na któ­rym pol­ska ener­ge­tyka zamie­rza oprzeć swoje dostawy węglowe może znik­nąć jed­nego dnia bez­pow­rot­nie. Co wtedy? Wtedy trzeba będzie zamknąć wiele zakła­dów, miesz­kać po ciemku i pluć sobie w brodę, że po raz kolejny mię­dzy­na­ro­do­wym cwa­nia­kom dali­śmy się wypro­wa­dzić w pole. Morał z tego jest taki, że trzeba, aby Polak wresz­cie był mądry przed szkodą, na co aku­rat w spra­wie węgla kamien­nego jest na to jesz­cze szansa. Do tego potrzebna jest dłu­go­fa­lowa poli­tyka surow­cowa pań­stwa. Winna ona uwzględ­niać nie tylko pro­ste zależ­no­ści eko­no­miczne i finan­sowe, ale też brać pod uwagę glo­balną sytu­ację poli­tyczną, gospo­dar­czą i surow­cową przy­naj­mniej w per­spek­ty­wie naj­bliż­szych dwu­dzie­stu — trzy­dzie­stu lat nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie.

Łagodna euta­na­zja

Polskiemu prze­my­słowi gór­nic­twa węglo­wego pro­po­nuje się łagodną euta­na­zję. Jest to dziś modny kie­ru­nek wśród czo­ło­wych państw UE. Zniechęceni spad­kiem świa­to­wych cen węgla, bez bli­skich per­spek­tyw ich wzro­stu naj­le­piej aby­śmy sami zli­kwi­do­wali, to co mamy naj­cen­niej­szego, to co jest ser­cem pol­skiej ener­ge­tyki i jej gospo­darki. W zamian pro­po­nuje się nam, że pogrzeb będzie bar­dzo uro­czy­sty, a żałobne mowy wygło­szą pro­mi­nentni wodzo­wie UE. Polski węgiel kamienny tra­dy­cyj­nie zwią­zany jest z Górnym Ślą­skiem, a jak dotych­czas region ten jest gospo­dar­czym ser­cem kraju. Jego para­liż to wspo­mniana śmierć, która innym w związku z zaostrza­jącą się sytu­acją poli­tyczną na świe­cie, coraz bar­dziej zagląda w oczy. Czy w imię źle poję­tej soli­dar­no­ści mamy ginąć razem z pań­stwami UE wyzna­ją­cymi tego rodzaju zasady? Chyba nie! Mamy jesz­cze dość woli życia, ist­nie­nia i współ­pracy z resztą świata.

Strategiczny sek­tor

Wśród fał­szy­wego pła­czu i lamentu nad pol­skim gór­nic­twem węgla kamien­nego prze­bija się jesz­cze racjo­nalna infor­ma­cja, że 90 proc. naszej ener­ge­tyki oparta jest na tym wła­śnie pali­wie. Nie da się tego zmie­nić z dnia na dzień, wszel­kie roz­wa­ża­nia na temat likwi­da­cji kopalń węgla z tego powodu są irra­cjo­nalne. Kiedyś byli­śmy nie­za­leżni od dostaw rosyj­skiego gazu. Była jego dużo mniej­sza kon­sump­cja, ale dawa­li­śmy sobie radę. Teraz nie jest już to moż­liwe. Nasze gazowe bez­pie­czeń­stwo ener­ge­tyczne zostało oddane w rosyj­skie ręce i to nie­za­leż­nie od tego ile pła­cimy za ten gaz. Już to wyda­rze­nie winno być ostrze­że­niem, aby podob­nych głupstw w przy­szło­ści już wię­cej nie robić.

Cała medialno — poli­tyczna dys­ku­sja nad sytu­acją węgla kamien­nego jed­nak zmie­rza w tym tylko kie­runku. Strategiczny sek­tor, który z powo­dów kry­zysu świa­to­wej gospo­darki prze­stał być opła­calny ma być za to uka­rany likwi­da­cją. Trzeba się poważ­nie, a nie jak dotąd tylko powierz­chow­nie, zasta­no­wić się, co nas czeka w tej sytu­acji. Zlikwidować, to żadna sztuka. To potrafi każdy, bez żad­nego wykształ­ce­nia i mini­ste­rial­nego sta­no­wi­ska. Co jed­nak po tym? Ano, jak zabrak­nie tego węgla to rzu­cimy się na odta­pia­nie, odbu­do­wy­wa­nie tych kopalń. Będzie to dzie­sięć razy, a może i wię­cej droż­sze niż to, co zaosz­czę­dzi­li­śmy przez ich likwi­da­cję. Strategiczny sek­tor jakim jest gór­nic­two węgla kamien­nego wymaga roz­wagi, zasta­no­wie­nia się, wie­lo­stron­nych ana­liz, badań i ocen. Na razie tego wszyst­kiego bra­kuje, a oceny fero­wane są albo przez poli­tyczne „auto­ry­tety”, albo ich medialne nośniki, które każde głup­stwo upo­wszech­nią i nagło­śnią byleby był to „news”.

Pod chiń­skim murem

W tej mate­rii wypada zaape­lo­wać do władz pań­stwa, do mediów i ludzi nauki o roz­wagę w spra­wach gór­nic­twa węgla kamien­nego. O spoj­rze­nie na nie, nie tylko z wąskiej i doraź­nej sytu­acji dnia dzi­siej­szego, ale z per­spek­tywy przy­naj­mniej pół wieku do przodu. Opartej na rze­tel­nych bada­niach, pro­gno­zach i oce­nach, któ­rych na razie brak. W nawią­za­niu do roz­wa­żań, że pol­skie gór­nic­two znaj­duje się pod murem, nie od rze­czy będzie uwaga, że jest to mur chiń­ski, a nie egze­ku­cyjny, jak tego pra­gną jego likwidatorzy.

Autor: Adam Maksymowicz Źró­dło: por­tal górniczy