Dudek, Solidarność PG Silesia: w górnictwie nie obędzie się bez radykalnych cięć

2015-10-30

A- A A+
Dariusz Dudek

Nie może być tak, że jedni cały czas tylko żądają dosy­pa­nia pie­nię­dzy, a dru­dzy muszą stale samemu szu­kać kolej­nych oszczęd­no­ści — mówi dla por­talu wnp.pl Dariusz Dudek, szef Solidarności w Przedsiębiorstwie Górniczym Silesia.

Co nowy rząd będzie musiał zro­bić w górnictwie?

- Generalnie rzecz bio­rąc, potwier­dziło się wszystko to, o czym mówi­łem już wcześniej.

W czerwcu wska­zy­wa­łem — na jed­nym ze spo­tkań z udzia­łem strony spo­łecz­nej — peł­no­moc­ni­kowi rządu ds. restruk­tu­ry­za­cji gór­nic­twa Wojciechowi Kowalczykowi, że nie wie­rzę w utwo­rze­nie tzw. Nowej Kompanii Węglowej.

Kowalczyk odparł, żeby mu dać sześć tygo­dni i że sprawy zostaną zała­twione. Jak wia­domo, Nowa Kompania Węglowa nie powstała. A sytu­acja, w jakiej znaj­duje się pol­skie gór­nic­two, jest dramatyczna.

Nowy rząd powi­nien przede wszyst­kim doko­nać bilansu otwar­cia. Podsumować to, co zro­biono i oce­nić sytu­ację we wszyst­kich spół­kach węglo­wych. A następ­nie wziąć się za wdra­ża­nie pro­gramu restrukturyzacyjnego.

Bez dia­logu ze stroną spo­łeczną, bez rady­kal­nych cięć i szu­ka­nia oszczęd­no­ści w gór­nic­twie się nie obędzie.

Co mają ozna­czać te rady­kalne cięcia?

- Pamiętajmy, że jest wielki prze­rost zatrud­nie­nia w admi­ni­stra­cji spółek węglo­wych. Brakuje odpo­wied­niej orga­ni­za­cji pracy, co prze­kłada się na wydo­by­cie. Potrzebny będzie dia­log wła­ści­ciela i zarzą­dów spółek węglo­wych z przed­sta­wi­cie­lami strony społecznej.

Przy czym, ze strony kole­gów związ­kow­ców także musi być patrze­nie poprzez pry­zmat sytu­acji ryn­ko­wej. Jeżeli mamy ceny węgla poni­żej pięć­dzie­się­ciu dola­rów za tonę, rodzi to pro­blemy pro­du­cen­tów tego surowca.

Jest potrzeba zablo­ko­wa­nia importu węgla z Rosji. Jak się nie da ina­czej, to trzeba spró­bo­wać z tym impor­tem wal­czyć za pomocą pakietu kli­ma­tycz­nego. Jak chcą nam ten węgiel sprze­da­wać, to niech płacą za emi­sję dwu­tlenku węgla.

Warto okre­ślić nasz miks ener­ge­tyczny na kolejne lata…

- Dokładnie, należy w końcu prze­pro­wa­dzić bilans ener­ge­tyczny kraju. Żeby osza­co­wać, ile tego węgla będziemy potrze­bo­wać za 20, czy 30 lat.

A dla takich pod­mio­tów, jak Przedsiębiorstwo Górnicze Silesia, musi się zna­leźć miej­sce w stra­te­gii dla górnictwa.

Też jeste­śmy pol­ską kopal­nią. Tu pła­cimy podatki, tu two­rzymy miej­sca pracy.

Ponieśliśmy sze­reg wyrze­czeń pra­cow­ni­czych, żeby pora­dzić sobie na rynku i móc na nim funkcjonować.

Nie może być tak, że jedni cały czas tylko żądają dosy­pa­nia pie­nię­dzy, a dru­dzy muszą stale samemu szu­kać kolej­nych oszczędności.

To, co zro­biła jedna ze spółek węglo­wych, wypusz­cza­jąc na rynek bar­dzo tani węgiel — roz­re­gu­lo­wało ten rynek, ude­rza­jąc w innych pro­du­cen­tów, w tym w Przedsiębiorstwo Górnicze Silesia.

Kto Pańskim zda­niem powi­nien się w nowym rzą­dzie zająć górnictwem?

- Znamy Krzysztofa Tchórzewskiego, byłego wice­mi­ni­stra gospo­darki, jako dosko­na­łego fachowca, zna­ją­cego się na pro­ble­mach górnictwa.

Pod jego zarzą­dem gór­nic­two poszło do przodu. O tym należy pamię­tać. Poza tym jest to czło­wiek dia­logu, który nie ucieka od pro­ble­mów, ale stara się je rozwiązywać.

Tak więc — sze­fem nowego resortu ener­ge­tyki mógłby zostać Krzysztof Tchórzewski.

Tak w ogóle, to w gór­nic­twie powinni być fachowcy, to na nich trzeba posta­wić. Prezesi spółek węglo­wych powinni być dobrymi mene­dże­rami, posia­da­ją­cymi wizję funk­cjo­no­wa­nia i rozwoju.

Jak by się Pan odniósł do postu­la­tów, by zli­kwi­do­wać trwale nie­ren­towne kopalnie?

- Pojęcie nie­ren­tow­no­ści w gór­nic­twie jest płynne. Jak ktoś będzie chciał zdo­ło­wać jakąś kopal­nię, wyka­zać jej nie­ren­tow­ność, by roz­ło­żyć ją na łopatki — to bez pro­ble­mów to zrobi. My jeste­śmy przy­kła­dem kopalni, która kie­dyś była jed­no­znacz­nie ska­zy­wana na zamknięcie.

Co więc robić, w jakim kie­runku podążać?

- Najlepszą formą jest tzw. pry­wa­ty­za­cja pra­cow­ni­cza. Warto dać kopal­niom znaj­du­ją­cym się w naj­trud­niej­szej sytu­acji eko­no­micz­nej szansę i spró­bo­wać je uzdra­wiać poprzez pry­wa­ty­za­cję pra­cow­ni­czą. Przecież ludzie z danej kopalni naj­le­piej ją znają i wie­dzą, co nale­ża­łoby w niej zro­bić, by wyjść na pro­stą. A zatem niech szu­kają inwe­sto­rów, niech wal­czą o byt takiej kopalni.

Pochopna likwi­da­cja kopalń, jedy­nie ze względu na wskaź­niki — nie jest dobrym rozwiązaniem.

Przecież czę­sto jest tak, że w tych kopal­niach ogra­ni­czono inwe­sty­cje i one mogły mniej wydo­by­wać, zaczęły przy­no­sić straty.

Ale myśmy prze­tarli ten szlak i niech inni mają moż­li­wość podą­że­nia naszą drogą. Powtórzę bowiem: pochopna likwi­da­cja nie jest dobrym rozwiązaniem.

Czy odnosi Pan wra­że­nie, że wła­ści­ciel Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia ma już dosyć i żałuje decy­zji o zain­we­sto­wa­niu w kopal­nię Silesia?

 

- Trzeba pamię­tać, że kopal­nia Silesia była naby­wana wtedy, kiedy cena węgla była rzędu 150 dola­rów za tonę, a teraz mamy ceny rzędu 50 dola­rów za tonę.

Rynek węgla jest roz­re­gu­lo­wany. Przez dzia­ła­nie jed­nej ze spółek inni pro­du­cenci węgla mają coraz więk­sze problemy.

Natomiast nikt nie żałuje, że zain­we­sto­wał w Silesię. My oszczęd­no­ści szu­kamy u sie­bie, wewnątrz naszej firmy.

Zostaliśmy zmu­szeni do szu­ka­nia kolej­nych oszczęd­no­ści przez nie­od­po­wie­dzialną poli­tykę rządu oraz nie­ryn­kowe dzia­ła­nia nie­któ­rych spółek węglo­wych. Natomiast mamy pełne wspar­cie ze strony wła­ści­ciela, czyli Grupy EPH.

Wiemy, że musimy dzia­łać ryn­kowo, bo naszym celem jest przy­no­sze­nie zysku. Nie pod­da­jemy się, dzia­łamy, by jakoś się trzy­mać na tym trud­nym rynku.

Rozmawiał: Jerzy Dudała

 

Materiał pocho­dzi ze strony http://www.wnp.pl/