A kaj jest Barbara?

2017-11-13

A- A A+
20170414_092047

Nigdzie na świe­cie kult św. Barbary nie jest tak silny jak na Ślą­sku. Nie dali jej rady komu­ni­ści, któ­rzy usu­wali obrazy i rzeźby z kopal­nia­nych cechowni. Nawet fizyczna likwi­da­cja kopalń nie skło­niła ludzi do zaprze­sta­nia obcho­dze­nia Barbórki. To święto wro­sło w ludzi i zie­mię. Teraz mamy oka­zję odwdzię­czyć się świę­tej i dać jej świadectwo.

Muzeum Górnictwa Węglowego chce dopro­wa­dzić do wpi­sa­nia uro­czy­sto­ści na kra­jową listę nie­ma­te­rial­nego dzie­dzic­twa UNESCO. Aby to zro­bić, potrze­buje dowo­dów, i to gór­nicy mogą ich dostarczyć.

- Wniosek o wpi­sa­nie Barbórki na listę UNESCO powinni pod­pi­sać depo­zy­ta­riu­sze, czyli przed­sta­wi­ciele pię­ciu grup: kopalń, Kościoła, związ­ków zawo­do­wych, sto­wa­rzy­szeń i osoby pry­watne. Największy kło­pot mamy z dotar­ciem do tych ostat­nich – mówi Beata Piecha-van Schagen z Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu.

Pokłonić się świę­tej
Trudno zna­leźć gór­nika, który w cechowni przed zjaz­dem na dół nie pokło­niłby się św. Barbarze. To do niej modliła się Marlena Nowak, kiedy jej mąż Zbyszek w 2006 r. przez sto godzin przy­sy­pany kamie­niem i węglem wal­czył o życie ponad kilo­metr pod zie­mią w rudz­kiej Halembie. Wtedy Barbara posłu­chała i oca­liła. Co roku w regio­nie nie­zwy­kle uro­czy­ście obcho­dzi się 4 grud­nia jej święto. I to wła­śnie o udo­ku­men­to­wa­nie tej tra­dy­cji w UNESCO stara się zabrskie muzeum.

- Chcemy skon­tak­to­wać się z oso­bami, które czują, że Barbórka to ich święto. Prosimy o prze­sy­ła­nie na e-mail: barborka@muzeumgornictwa.pl lub listem na adres: MGW, ul. Jodłowa 59, 41–800 Zabrze z dopi­skiem „Barbórka” opi­sa­nych zdjęć, fil­mów z uro­czy­sto­ści zwią­za­nych z Barbórką: mszy, prze­mar­szów, ale też np. wrę­cza­nia odzna­czeń, rodzin­nych obia­dów. Zależy nam też na rela­cjach pisem­nych i ust­nych (np. nagra­nie dyk­ta­fo­nem). Chcemy poka­zać, że to jest żywe zja­wi­sko, cią­gle pie­lę­gno­wane, zacho­wane i prak­ty­ko­wane. Ale też wyma­ga­jące ochrony ze względu na kur­cze­nie się gór­nic­twa – pod­kre­śla Beata Piecha-van Schagen.

Muzeum chce we wnio­sku do UNESCO poka­zać wszyst­kie aspekty kultu, jego róż­no­rod­ność. Ten dzień tra­dy­cyj­nie zaczyna się od modli­twy pod obra­zem lub rzeźbą świę­tej na cechowni. Po nim nastę­puje uro­czy­sty prze­marsz do kościoła, gdzie odbywa się msza św. Potem uro­czy­sto­ści rodzinne albo udział w karcz­mie piw­nej. Beata Piecha-van Schagen przy­po­mina, że w latach 20. XX w. były to głów­nie spo­tka­nia rodzinne, wspólne zabawy. Karczmy piwne poja­wiły się dopiero w latach 80.

- To też skład­nik Barbórki, cho­ciaż nie przez wszyst­kich gór­ni­ków akcep­to­wany – pod­kre­śla badaczka kultu.

Muzeum do osób zwią­za­nych z kul­tem będzie też docie­rać za pośred­nic­twem para­fii z die­ce­zji kato­wic­kiej i gliwickiej.

- Trzeba ludziom uzmy­sło­wić, że to skarb, któ­rym możemy się chwa­lić, że to nasze dzie­dzic­two – mówi Beata Piecha-van Schagen.

Geneza kultu
Skąd wziął się kult św. Barbary wśród gór­ni­ków? Bardzo popu­larna jako patronka dobrej śmierci była już w śre­dnio­wie­czu. Jednak nigdzie w Europie jej kult nie roz­wi­nął się tak jak na Ślą­sku. Np. w kopal­niach Tyrolu czczono św. Daniela i Marię Magdalenę.

Niewiele osób wie, że nasz kult zawdzię­czamy nie­miec­kiemu prawu gór­ni­czemu. Od XVIII wieku do lat 90. XIX wieku w nie­miec­kim pra­wie gór­ni­czym był zapi­sany obo­wią­zek poran­nego nabo­żeń­stwa przed szychtą. Aby ślą­scy kato­licy mieli się do czego modlić, w kopal­niach poja­wiły się obrazy i figury św. Barbary. Wizerunki świę­tej kil­ka­krot­nie zni­kały z kopalń. Pierwsze znik­nię­cie spo­wo­do­wali nazi­ści, któ­rzy odkryli, że jej kult jest ostoją reli­gij­no­ści. W 1941 r. zaczęli się z wize­run­kami roz­pra­wiać. Zakazali wtedy także dyrek­cjom kopalń wypła­ca­nia księ­żom tzw. sty­pen­dium za odpra­wia­nie mszy barbórkowych.

W 1945 r. św. Barbara wró­ciła do kopalń. Trzy lata póź­niej wła­dze zaczęły ją usu­wać. Wróciła w 1956 r., a w latach 70. znowu zaczęto z nią wal­czyć. Górnicy rato­wali obrazy. Przerzucali przez płoty, ukrywali.

Kiedy wize­runki wró­ciły do kopalń? Tak naprawdę jest ich nie­wiele. Przed znisz­cze­niem ura­to­wała się może połowa. Najbardziej cha­rak­te­ry­stycz­nym wyda­rze­niem były pro­te­sty w kopalni Andaluzja w sierp­niu 1980 r. Kiedy spi­sy­wano postu­laty, z tłumu ktoś krzyk­nął: „A kaj jest Barbara?”.