Kolorz: Wywalczyliśmy tyle, ile się dało. Czekamy na exposé

2014-09-26

A- A A+
kolorz

- Komunikat ze strony pani pre­mier jest dowo­dem na to, że dzięki pro­te­stowi uzy­ska­li­śmy przy­spie­sze­nie w tych tema­tach, któ­rych roz­wią­za­nie nam wcze­śniej obie­cy­wano. Zgadzam się z tym, że to tylko zapew­nie­nia, ale niczego wię­cej i tak nie byli­by­śmy w sta­nie uzy­skać — pod­su­mo­wuje śro­dową blo­kadę polsko-rosyjskiego przej­ścia gra­nicz­nego w Braniewie prze­wod­ni­czący śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” Dominik Kolorz. Polecamy krótką roz­mowę ze związ­kow­cem, który towa­rzy­szył gór­ni­kom do końca protestu.

Solidarność Górnicza: — Panie prze­wod­ni­czący, warto było tak szybko koń­czyć pro­test i po uzy­ska­niu mgli­stych, w grun­cie rze­czy, obiet­nic pani pre­mier wyra­żo­nych w komu­ni­ka­cie Centrum Informacyjnego Rządu wra­cać na Śląsk?

Dominik Kolorz, prze­wod­ni­czący Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarność”: — Myśmy wczo­raj tak naprawdę nie liczyli na jaki­kol­wiek komu­ni­kat ze strony pani pre­mier. Naszym nad­rzęd­nym celem było poka­za­nie całej Polsce, jak się trak­tuje nas, gór­ni­ków, i całe gór­nic­two. Istotny był oczy­wi­ście kon­tekst importu rosyj­skiego węgla, istotny był też kon­tekst obiet­nic, jakie wcze­śniej strona rzą­dowa, jesz­cze z pre­mie­rem Donaldem Tuskiem na czele, zło­żyła stro­nie związ­ko­wej w tej kwe­stii. W mojej oce­nie udało nam się zwró­cić uwagę kraju na pro­blemy sek­tora i to w zna­ko­mity spo­sób. Wczoraj więk­szość Polski pozy­tyw­nie mówiła o tym pro­te­ście, pozy­tyw­nie ode­brała nasze argu­menty, a o to nam wła­śnie chodziło.

SG: — Jaka jest zatem realna war­tość wczo­raj­szego komu­ni­katu?
DK: — Komunikat ze strony pani pre­mier jest dowo­dem na to, że dzięki pro­te­stowi uzy­ska­li­śmy przy­spie­sze­nie w tych tema­tach, któ­rych roz­wią­za­nie nam wcze­śniej obie­cy­wano. Zgadzam się z tym, że to tylko zapew­nie­nia, ale niczego wię­cej tam na miej­scu nie byli­śmy w sta­nie uzy­skać. To i tak dużo.

SG: — Niektórzy twier­dzą, że blo­kada mogła potrwać dłu­żej cho­ciażby po to, by zablo­ko­wać wjazd kolej­nych skła­dów towa­ro­wych z rosyj­skim węglem. Protest się skoń­czył i należy domnie­my­wać, że mar­nej jako­ści suro­wiec nadal wpływa do Polski przez przej­ście gra­niczne w Braniewie, tak jak wpły­wał tam­tędy wcześniej…

DK: — Wszystko wydaje się pro­ste, jeśli się nie weź­mie pod uwagę co naj­mniej kilku rze­czy. Mogliśmy tam sie­dzieć i 30 dni, ale wystar­czy­łyby może 2 dni, by trans­port węgla ze strony rosyj­skiej został zre­or­ga­ni­zo­wany i posłany przez inne przej­ścia gra­niczne. Chcąc być sku­tecz­nym, nale­ża­łoby zablo­ko­wać wszyst­kie kole­jowe przej­ścia gra­niczne, co jest nie­moż­liwe, a jeśli jakimś cudem by się udało, byłoby nie­le­galne. Konsekwencją byłyby zapewne szyb­kie dzia­ła­nia odpo­wied­nich służb. Jeśli ktoś dzi­siaj suge­ruje, że nale­żało blo­ko­wać tory dłu­żej, to nie wie, czym takie spon­ta­niczne akcje mogą się zakoń­czyć. A naj­ła­twiej podobne słowa wypo­wia­dają ci, któ­rych w Braniewie nie było. Decyzję o zakoń­cze­niu akcji pod­ję­li­śmy wspól­nie, tak jak wspól­nie była ona roz­po­częta. Podczas krót­kiej narady po otrzy­ma­niu komu­ni­katu Centrum Informacyjnego Rządu wszy­scy zgo­dzili co do koniecz­no­ści opusz­cze­nia torów.

SG: — Czego gór­nicy spo­dzie­wają się po exposé pani pre­mier? Jakie stwier­dze­nia będą zado­wa­la­jące dla orga­ni­za­cji związ­ko­wych? Pytam m.in. w kon­tek­ście mani­fe­sta­cji, która ma się odbyć 1 października.

DK: - Chcemy być obecni w dniu exposé przed Sejmem i wysłu­chać na miej­scu tego, co ma do powie­dze­nia o pro­ble­mach naszej branży nowa pani pre­mier, czy padną jakieś kon­kretne daty reali­za­cji pomy­słów ratu­ją­cych gór­nic­two, czy może pad­nie zapo­wiedź nowe­li­za­cji Prawa zamó­wień publicz­nych, tak by jed­nostki budże­towe mogły pre­fe­ro­wać węgiel pol­ski pod­czas zaku­pów surowca na opał. To byłby duży krok naprzód. A czasu na roz­wią­za­nie tych wszyst­kich pro­ble­mów mamy już dzi­siaj naprawdę niewiele.

SG: — Dziękujemy za rozmowę.