Kopalnie przyszłości to kopalnie z jedną ścianą

2014-04-09

A- A A+
KWK-Silesia-4

Wizją PG Silesia jest to, aby w pew­nym momen­cie stać się kopal­nią jed­no­ścia­nową. Wszystkie kopal­nie na całym świe­cie pro­wa­dzące eks­plo­ata­cję ścia­nową, które z suk­ce­sem dzia­łają na ryn­kach mię­dzy­na­ro­do­wych, mają wspólną cechę — jedną, wysoce wydajną ścianę — mówi Thomas Lautsch, wice­pre­zes zarządu ds. ope­ra­cyj­nych PG Silesia.

Dlaczego PG Silesia zde­cy­do­wała się zasto­so­wać metodę kotwienia?

- PG Silesia zde­cy­do­wała się zasto­so­wać tech­no­lo­gię kotwie­nia przy drą­że­niu wyro­bisk kory­ta­rzo­wych, w celu zwięk­sze­nia efek­tyw­no­ści kosz­to­wej i to jest główny powód. A spo­so­bem obni­że­nia kosz­tów jest zwięk­sze­nie wydaj­no­ści każ­dej poszcze­gól­nej maszyny, zwłasz­cza sys­te­mów ścia­no­wych, i jeśli chcemy zwięk­szyć pręd­kość postępu ściany potrze­bu­jemy chod­ni­ków, które to umoż­li­wiają. Oznacza to, że potrze­bu­jemy sta­bil­nych chod­ni­ków, które nie wyma­gają dużych nakła­dów pracy, a takie chod­niki można uzy­skać tylko dzięki wyko­rzy­sta­niu tech­niki kotwie­nia. I to jest główny powód.

Powiedział Pan „aby popra­wić wydaj­ność”… Czy może Pan zdra­dzić, jakie zostały zało­żone cele?

- Cele są bar­dzo jasne. Wizją PG Silesia jest to, aby w pew­nym momen­cie stać się kopal­nią jed­no­ścia­nową. Wszystkie kopal­nie na całym świe­cie pro­wa­dzące eks­plo­ata­cję ścia­nową, które z suk­ce­sem dzia­łają na ryn­kach mię­dzy­na­ro­do­wych, mają wspólną cechę — jedną, wysoce wydajną ścianę. Zatem pro­wa­dzone przez nie prace sku­piają się w jed­nym obsza­rze, kopal­nie te mają nie­wielką infra­struk­turę i dys­po­nują wysoce wydaj­nym sys­te­mem ścia­no­wym — i to jest naszym celem. Wcześniej, kiedy postęp prac wyno­sił powiedzmy 3, 4, 5 metrów na dzień, aby osią­gnąć zakła­dane dobowe cele pro­duk­cji konieczna było eks­plo­ata­cja na 2, 3, 4 ścia­nach. Chcemy osią­gnąć wię­cej, chcemy mieć ścianę, któ­rej dzienny postęp wynie­sie 9, 10, 11 metrów na dzień. Aby zre­ali­zo­wać ten cel, potrzebne nam są chod­niki, które są znacz­nie lepiej przy­go­to­wane do sta­wia­nych przed nimi zada­niami, niż można to osią­gnąć sto­su­jąc dotych­cza­sowe sys­temy zabu­dowy chodników.

Mówiąc o kotwie­niu, jakie cele ma Pan na myśli?

- Naszym celem jest osią­gnię­cie peł­nej kon­troli nad góro­two­rem, co ozna­cza brak nie­za­mie­rzo­nych pustek spo­wo­do­wa­nych opad­kiem skał stro­po­wych, tak aby­śmy mieli cał­ko­witą kon­trolą nad otwar­tym przod­kiem. I to jest nasz cel numer jeden. I dążymy do niego wdra­ża­jąc tech­no­lo­gię kotwie­nia, zakła­da­jąc 10–11 kotew w regu­lar­nych odstę­pach co 75 cm i dzięki temu zapew­niamy wystar­cza­jącą wytrzy­ma­łość i sta­bil­ność chod­nika. Prace te wyko­nane muszą zostać bez­po­śred­nio po uro­bie­niu przodka — i tutaj wyko­rzy­stu­jemy zabu­do­waną na kom­baj­nie wiert­nicę firmy Sandvik.

W pol­skich kopal­niach prak­tycz­nie nie sto­suje się tech­no­lo­gii kotwie­nia. Jakie są Pana doświad­cze­nia zwią­zane z zasto­so­wa­niem tej tech­no­lo­gii na świe­cie, w innych krajach?

- W Europie nie wyko­rzy­stuje się kotwie­nia. Nie cho­dzi tylko o Polskę, powie­dział­bym, że tak jest w całej Europie. Również na Ukrainie i w Rosji, w Niemczech. Europa jest tu wyjąt­kiem. Generalną zasadą pro­wa­dze­nia eks­plo­ata­cji pod­ziem­nej na świe­cie jest wyko­rzy­sty­wa­nie tech­no­lo­gii kotwie­nia. W kopal­niach RPA, Australii i USA — wszę­dzie tam pod­sta­wową metodą kon­troli góro­tworu jest kotwie­nie, a przy­czyną sto­so­wa­nia tej metody jest efek­tyw­ność kosz­towa. Dlaczego euro­pej­skie kopal­nie nie postę­pują tak samo? Myślę, że ma to oczy­wi­ście zwią­zek z fak­tem, że kopal­nie w Europie są głęb­sze, co samo w sobie sta­wia dodat­kowe wyzwa­nia przed sys­te­mami kon­troli góro­tworu, ale to tylko część prawdy. Uważam też, że ma to zwią­zek z fak­tem, że po pro­stu tak było od zawsze. I to jest praw­do­po­dob­nie jedna z głów­nych przyczyn.

Poruszył Pan zagad­nie­nie efek­tyw­no­ści kosz­to­wej. Czy może Pan przy­bli­żyć, jaka w rze­czy­wi­sto­ści jest opła­cal­ność sto­so­wa­nia tech­no­lo­gii kotwie­nia? O jakim rzę­dzie reduk­cji kosz­tów mówimy?

- To bar­dzo trudno okre­ślić. Myślę, że nie powin­ni­śmy sku­piać się wyłącz­nie na cyfrach. Należy zawsze mieć stra­te­gię dzia­ła­nia. Nasza stra­te­gia, jak już mówi­łem, polega na zmniej­sze­niu liczby ścian i zwięk­sze­niu postępu prac na każ­dej ścia­nie. Obecnie pręd­kość postępu ścian wynosi na PG Silesia 7 metrów i jest to tylko moż­liwe dzięki zasto­so­wa­niu tech­no­lo­gii kotwie­nia. To wciąż nie jest to, do czego dążymy, ale czasy, w któ­rych pręd­kość postępu wyno­siła 5 metrów, są już za nami. A jeśli można zwięk­szyć pręd­kość ura­bia­nia z 5 do 7 metrów, to korzy­ści już są ogromne.

Głównym czyn­ni­kiem przy pro­wa­dze­niu robót przy­go­to­waw­czych są ludzie i ich umie­jęt­no­ści. Jakie naj­waż­niej­sze umie­jęt­no­ści powinny posia­dać osoby pra­cu­jące w przodku w kon­tek­ście wier­ce­nia i kotwienia?

- Myślę, że przede wszyst­kim ludzie powinni być prze­ko­nani do tego, co robią. To jest umie­jęt­ność numer jeden. Muszą być wewnętrz­nie zmo­ty­wo­wani. Jeśli ktoś im powie tylko „Załóż kilka kotew” i nic wię­cej, to to jest za mało. Musimy roz­ma­wiać z ludźmi, musimy im tłu­ma­czyć, że kotwie­nie jest po pro­stu odmien­nym podej­ściem do tego samego pro­blemu. Nie polega tylko na pasyw­nym pod­trzy­my­wa­niu luź­nego góro­tworu — wręcz prze­ciw­nie. Wzmacniamy ota­cza­jącą nas skałę w takim stop­niu, że potrafi się sama utrzy­mać. I to jest wła­śnie pod­sta­wowa filo­zo­fia kotwie­nia, którą trzeba wyja­śnić ludziom.

Należy tłu­ma­czyć ludziom, że kotwie­nie jest rów­nie ważne, jak stan­dar­dowa zabu­dowa łukowa, nie jest to tylko coś, co „dobrze mieć” — jest to zasad­ni­cza część naszego sys­temu kon­troli góro­tworu. I kiedy już wdroży się to podej­ście i poroz­ma­wia z ludźmi, to oni sami zauważą zalety kotwie­nia. Po kilku metrach zoba­czą, że nie ma pustek po opa­dzie skał stro­po­wych, i wtedy dostrzegą, że wszystko inne też staje się prost­sze. Odpadają dodat­kowe prace, nie ma potrzeby wypeł­nia­nia pustek, nie wystę­pują inne pro­blemy, z któ­rymi bory­ka­li­śmy się w prze­szło­ści, kiedy wszystko wokół prze­miesz­czało się, osu­wało i trzę­sło. Problemy tego typu zni­kają, a ludzie szybko zauwa­żają tego zalety, w tym rów­nież poprawę bez­pie­czeń­stwa. Oczywiście, jeśli drą­żymy chod­nik w sta­bil­nych warun­kach ryzyko zawału zostaje zre­du­ko­wane, a bez­pie­czeń­stwo w samym przodku ulega zna­czą­cej poprawie.

Czy zatem uważa Pan, że tech­no­lo­gia kotwie­nia może zna­leźć w Polsce sze­ro­kie zastosowanie?

- Jestem tego pewien, ponie­waż po pro­stu nie ma innego wyj­ścia. Polska będzie w coraz więk­szym stop­niu pod­le­gać wpły­wom ryn­ków mię­dzy­na­ro­do­wych. Minęły już czasy, kiedy Polski rynek był ryn­kiem zamknię­tym. Teraz rynek coraz bar­dziej się otwiera, i ta ten­den­cja będzie się nasi­lać. Do kraju będzie napły­wał węgiel z importu, będzie tu coraz wię­cej węgla z Ukrainy i z Rosji, więc Polskie kopal­nie węgla muszą obni­żać koszty na tonę węgla, uwa­żam że jest to moż­liwe wła­śnie dzięki kotwieniu.

Wspominał Pan, że jed­nym z istot­nych czyn­ni­ków jest bez­pie­czeń­stwo. W jaki spo­sób wła­ści­wie kotwie­nie zwięk­sza bezpieczeństwo?

- Dzięki kotwie­niu reali­zo­wany pro­ces jest bar­dziej prze­wi­dy­walny. Kotwienie wzmac­nia góro­twór w takim stop­niu, że moż­liwa jest znacz­nie bar­dziej sku­teczna jego kon­trola. I z tego powodu praw­do­po­do­bień­stwo wystą­pie­nia zawału stropu jest znacz­nie mniej­sze, a bez­pie­czeń­stwo osób pra­cu­ją­cych w przodku przy zakła­da­niu obu­dowy łuko­wej zna­cząco się poprawia.

Oczywiście sku­tek ten osią­gamy natych­miast, już na eta­pie robót przy­go­to­waw­czych, co wię­cej — uwa­żam, że korzy­ści rosną wtedy, gdy ściana korzy­sta z chod­nika. Żaden chod­nik nie ist­nieje sam dla sie­bie. Chodnik zawsze obsłu­guje ścianę. Można powie­dzieć, że ściana jest jego klien­tem i jeśli drą­żymy chod­nik, to należy to robić z myślą o tym klien­cie. Musimy dostar­czyć chod­nik gotowy do uży­cia, dosto­so­wany do kon­kret­nych potrzeb i jeśli jest to chod­nik wzmoc­niony kotwami, jeśli zostaje on udo­stęp­niony z myślą o ścia­nie, to nasz pro­ces postępu chod­nika nad­ścia­no­wego i pod­ścia­no­wego staje się znacz­nie bar­dziej prze­wi­dy­walny i bezpieczny.

Dzieje się tak ponie­waż mamy znacz­nie mniej nie­kon­tro­lo­wa­nych zawa­łów, nie­kon­tro­lo­wa­nych ruchów skał — mamy kon­trolę nad góro­two­rem. Znaczące korzy­ści odno­simy rów­nież w miej­scach łącze­nia ściany z chod­ni­kiem. I być może to nawet jest więk­szą i waż­niej­szą zaletą w kon­tek­ście poprawy bez­pie­czeń­stwa, niż korzy­ści uzy­ski­wane na samym eta­pie robót przygotowawczych.

Urządzenie wier­cące firmy Sandvik to coś nowego na Państwa kopalni. Czy może nam Pan zdra­dzić, jakie są opi­nie gór­ni­ków na temat tego urzą­dze­nia? Czy wiert­nica spraw­dza się tak, jak zakładano?

- Zabudowana na jed­nym z naszych kom­baj­nów wiert­nica ma napęd elek­tro­hy­drau­liczny, który sam w sobie jest znacz­nie bar­dziej potężny, niż urzą­dze­nia pneu­ma­tyczne, tak czę­sto sto­so­wane przy mon­tażu kotew. W związku z tym ludzie są bar­dzo zado­wo­leni, że dys­po­nują narzę­dziem o więk­szej mocy, prze­zna­czo­nym do insta­la­cji kotew. Tak więc, już same wła­ści­wo­ści tech­niczne, pod­sta­wowe cechy tego urzą­dze­nia spra­wiły, że zostało ono bar­dzo dobrze przy­jęte przez gór­ni­ków, mają­cych świa­do­mość że odej­ście od wyko­rzy­sta­nia narzę­dzi pneu­ma­tycz­nych jest słuszne. Że jest po pro­stu oczywiste.

Powtórzę to, o czym już mówi­łem — kiedy przyj­rzymy się eta­powi robót przy­go­to­waw­czych, pod­czas któ­rych natra­fiamy na nie­sta­bilne warunki chod­ni­ków, wiert­nica zabu­do­wana na kom­baj­nie pozwala nam roz­wią­zać ten pro­blem i popra­wić warunki kon­troli góro­tworu poprzez zało­że­nie kotew w stro­pie, i to roz­wią­za­nie bar­dzo szybko się przy­jęło. Uważam, że nasze załogi są bar­dzo przy­chylne tej tech­no­lo­gii, w pełni ją popie­rają i cie­szą się, że mogą z niej korzystać.

Podsumowując temat tech­no­lo­gii kotwie­nia, co uważa Pan za naj­istot­niej­sze i warte podkreślenia?

- Mamy wie­dzę, że na świe­cie postępy ścian mogą wyno­sić 600–700 metrów na mie­siąc. Dowodem na to, są np kopal­nie w USA. A w pol­skich kopal­niach, śred­nie postępy wyno­szą 100–120 metrów na mie­siąc. Co nas tak spo­wal­nia? Hamują nas warunki wyro­bisk kory­ta­rzo­wych, więc główną i naj­waż­niej­szą stra­te­gią dla zapew­nie­nia przy­szło­ści pol­skiemu gór­nic­twu, jest poprawa warun­ków w chod­ni­kach tak, aby moż­liwe było osią­gnię­cie postępu ściany 200–300 metrów na mie­siąc. I po zre­ali­zo­wa­niu tego celu można ogra­ni­czać liczbę ścian — dążąc do pozo­sta­wie­nia tylko jed­nej. Aby jedna kopal­nia posia­dała jedną ścianę. Wciąż będzie można pro­du­ko­wać 3–4 miliony ton węgla rocz­nie, ale z jed­nej ściany wydo­byw­czej. To powinno być osta­tecz­nym celem, bo wtedy cała infra­struk­tura kopal­niana: prze­no­śniki taśmowe, sys­temy wen­ty­la­cji, woda, prąd — wszystko to może zostać ogra­ni­czone. Mamy nie­wielką kopal­nię, nie­wielką infra­struk­turę, nie­wielką ilość pra­cow­ni­ków i w takich oko­licz­no­ściach jeste­śmy w sta­nie zna­cząco popra­wić naszą struk­turę kosztów.

Więc to jest przy­szłość pol­skiego górnictwa?

- To jest przy­szłość pol­skiego gór­nic­twa. To jest przy­szłość gór­nic­twa w ogóle. Wszędzie. Polska nie jest samotną wyspą, jest czę­ścią więk­szego świata, glo­bal­nego rynku węgla i ta stra­te­gia reali­zo­wana jest wszę­dzie. Dlaczego my mie­li­by­śmy postę­po­wać inaczej?

Materiał pocho­dzi ze strony http://technika-gornicza.wnp.pl/