Mogą stracić nawet połowę pensji

2013-11-16

A- A A+
czas

Już w bli­sko 200 fir­mach w Polsce wpro­wa­dzono wydłu­żone okresy roz­li­cze­niowe czasu pracy. Solidarność zachęca, aby pra­cow­nicy jak naj­szyb­ciej zor­ga­ni­zo­wali się w związ­kach zawo­do­wych, bo to jedyna sku­teczna moż­li­wość obrony przed utratą znacz­nej czę­ści mie­sięcz­nych wynagrodzeń.

Pod koniec sierp­nia weszły do Kodeksu pracy prze­pisy umoż­li­wia­jące wydłu­że­nie okre­sów roz­li­cze­nio­wych czasu pracy. Chociaż ta zmiana jest nie­ko­rzystna dla pra­cow­ni­ków, pra­co­dawcy bez skru­pu­łów z niej korzy­stają. Jak wynika z danych Państwowej Inspekcji Pracy, do 5 listo­pada okresy roz­li­cze­niowe czasu pracy zostały wydłu­żone w 198 fir­mach. W zde­cy­do­wa­nej więk­szo­ści, bo aż w 157 z nich, do 12 mie­sięcy. — Porozumienia w spra­wie prze­dłu­że­nia okresu roz­li­cze­nio­wego czasu pracy weszły w życie głów­nie w takich bran­żach jak: prze­twór­stwo prze­my­słowe, han­del i naprawy oraz budow­nic­two — infor­muje Danuta Rutkowska, rzecz­nik pra­sowy Głównego Inspektora Pracy.

Tylko w 22 fir­mach poro­zu­mie­nie doty­czące wydłu­że­nia okre­sów roz­li­cze­nio­wych zostało pod­pi­sane przez orga­ni­za­cje związ­kowe. W pozo­sta­łych, w któ­rych nie ma związ­ków, zmiany zaak­cep­to­wali tylko przed­sta­wi­ciele załogi. To wła­śnie ta kwe­stia wciąż budzi naj­wię­cej kon­tro­wer­sji. Przepisy nie okre­ślają bowiem spo­sobu wyła­nia­nia przed­sta­wi­cieli pra­cow­ni­ków do pro­wa­dze­nia z pra­co­dawcą roz­mów na ten temat i nie gwa­ran­tują im żad­nej ochrony praw­nej. Zdaniem związ­kow­ców, może się więc oka­zać, że osoba, która w imie­niu pra­cow­ni­ków pod­pi­sała poro­zu­mie­nie z pra­co­dawcą, została przez niego „podstawiona”.

Konieczna zgoda związków

Dr Krzysztof Hus, praw­nik śląsko-dąbrowskiej Solidarności zwraca uwagę, że korzyst­niej­sza dla pra­cow­ni­ków sytu­acja jest w tych fir­mach, w któ­rych dzia­łają związki zawo­dowe. Porozumienie w spra­wie wydłu­że­nia okre­sów roz­li­cze­nio­wych musi bowiem zostać pod­pi­sane przez wszyst­kie orga­ni­za­cje. Bez ich zgody pra­co­dawca sam nie może wpro­wa­dzić zmian.

Obecnie eks­perci NSZZ Solidarność biorą udział w nego­cja­cjach doty­czą­cych wydłu­że­nia okre­sów roz­li­cze­nio­wych czasu pracy w kil­ku­na­stu fir­mach. — Przede wszyst­kim sta­ramy się wpro­wa­dzić do ewen­tu­al­nych poro­zu­mień z pra­co­daw­cami zapis chro­niący pra­cow­ni­ków przed nad­mier­nym prze­kro­cze­niem 40-godzinnej normy tygo­dniowo. Chodzi o to, żeby godzin pracy nie było wię­cej niż np. 45 — mówi. Podkreśla, że w tej chwili roz­mowy pro­wa­dzone są głów­nie w fir­mach dzia­ła­ją­cych w branży moto­ry­za­cyj­nej oraz w zakła­dach, w któ­rych natę­że­nie pro­duk­cji jest różne w poszcze­gól­nych okre­sach roku. — Są to te firmy, które lob­bo­wały na rzecz wpro­wa­dze­nia tych zmian do Kodeksu pracy — dodaje.

Chodzi o likwi­da­cję nadgodzin

Przyznaje, że wpro­wa­dze­nie wydłu­żo­nych okre­sów roz­li­cze­nio­wych czasu pracy posta­wiło pra­cow­ni­ków w bar­dzo trud­nej sytu­acji. Przede wszyst­kim pozba­wia ich bie­żą­cej wypłaty pie­nię­dzy za wypra­co­wane godziny nad­licz­bowe. Nawet jeżeli pra­cują wię­cej niż 40 godzin tygo­dniowo, to pie­nią­dze za nad­go­dziny nie dostaną razem z mie­sięcz­nym wyna­gro­dze­niem, lecz dopiero po 12 mie­sią­cach. — W Polsce sys­temy pła­cowe są tak zbu­do­wane, że pra­cow­nik znaczną część swo­jego wyna­gro­dze­nia wypra­co­wuje w nad­go­dzi­nach. Dlatego po wydłu­że­niu okresu roz­li­cze­nio­wego czasu pracy, pra­cow­nicy mogą stra­cić nawet połowę mie­sięcz­nej pen­sji — dodaje Hus.

Natomiast jeżeli firma będzie miała prze­stój, to pra­cow­nik otrzyma wyna­gro­dze­nie równe naj­niż­szej pen­sji kra­jo­wej, bez względu na to, na jaką kwotę pod­pi­sał umowę o pracę. Jeśli przed upły­wem dwu­na­sto­mie­sięcz­nego okresu roz­li­cze­nio­wego czasu pracy firma upad­nie lub zosta­nie zamknięta, pra­cow­nik nie będzie miał prak­tycz­nie żad­nych szans na wywal­cze­nie wyna­gro­dze­nia za godziny prze­pra­co­wane ponad normę.

Zdaniem związ­kow­ców pra­co­dawcy byli zain­te­re­so­wani wydłu­że­niem okre­sów roz­li­cze­nio­wych czasu pracy, ponie­waż takie roz­wią­za­nie umoż­li­wia im prze­rzu­ce­nie ryzyka zwią­za­nego z pro­wa­dze­niem dzia­łal­no­ści gospo­dar­czej na pra­cow­ni­ków. — To pra­co­dawca, a nie pra­cow­nik odpo­wiada za orga­ni­za­cję pracy i zapew­nie­nie cią­gło­ści pro­duk­cji. A w tym przy­padku ryzyko prze­rzu­cane jest na naj­słab­szego — przy­po­mina praw­nik śląsko-dąbrowskiej „S”.

Można uchy­lić

Związkowcy pod­kre­ślają, że pra­cow­nicy tych zakła­dów, w któ­rych wpro­wa­dzone zostały wydłu­żone okresy roz­li­cze­niowe czasu pracy, powinni się jak naj­szyb­ciej zor­ga­ni­zo­wać w związki zawo­dowe. — Organizacja związ­kowa, która powsta­nie w takiej fir­mie, będzie mogła dążyć do uchy­le­nia lub korekty poro­zu­mie­nia pod­pi­sa­nego z przed­sta­wi­cie­lem załogi innym niż związki zawo­dowe — infor­muje dr Krzysztof Hus.

Artykuł pocho­dzi ze strony www.solidarnosc.org.pl
Agnieszka Konieczny