Nie” dla rosyjskiego węgla. Górnicy blokują przejście graniczne

2014-09-24

A- A A+
protest-w-warszawie-6


Górnicy zablo­ko­wali polsko-rosyjskie kole­jowe przej­ście gra­niczne w war­miń­skim Braniewie, unie­moż­li­wia­jąc wjazd skła­dów z impor­to­wa­nym węglem. — Kilka miliar­dów zło­tych rocz­nie tra­fia w ręce Rosjan, a pol­skie kopal­nie ska­zy­wane są na upa­dek. To jest chore — komen­tuje prze­by­wa­jący na miej­scu lider gór­ni­czej „Solidarności” Jarosław Grzesik.

Zdaniem pro­te­stu­ją­cych, nad­mierny import rosyj­skiego węgla jest jedną z głów­nych przy­czyn pogar­sza­ją­cej się kon­dy­cji sek­tora, co w coraz bliż­szej per­spek­ty­wie może ozna­czać likwi­da­cję kolej­nych kopalń i tysięcy miejsc pracy.

- Rząd obie­cy­wał, że ure­gu­luje kwe­stię importu węgla, ale nic nie zro­bił, więc ludzie wzięli sprawy we wła­sne ręce — tłu­ma­czy uczest­ni­ków akcji prze­wod­ni­czący śląsko-dąbrowskiej „S” Dominik Kolorz.
Szef gór­ni­czej „Solidarności” zwraca z kolei uwagę, że poważ­nym pro­ble­mem jest zarówno skala pro­ce­deru (w 2013 roku do Polski tra­fiło bli­sko 11 milio­nów ton impor­to­wa­nego węgla, a od stycz­nia do kwiet­nia 2014 roku — 2,5 mln ton), jak i fakt sprze­daży spro­wa­dza­nego surowca po cenach dum­pin­go­wych. — Do koń­co­wej ceny węgla nie jest wli­czany koszt jego trans­portu, choć są to prze­cież tysiące kilo­me­trów. Na gra­nicy poja­wiają się muły i miały wymie­szane z gru­bym węglem, więc dekla­ro­wana war­tość towaru jest niska, a co za tym idzie — niskie są też opłaty tran­zy­towe. Handlujący tym węglem sor­tują go dopiero na swo­ich pla­cach, po czym lep­sze sor­ty­menty sprze­dają z dużym zyskiem, a na gor­sze, za śmieszne kwoty, znaj­dują odbior­ców wśród lokal­nych cie­płowni. Mamy zatem sytu­ację pato­lo­giczną, bo przy­po­mi­nam, że w sytu­acji, gdy ścią­gamy z Rosji kolejne miliony ton węgla, na zwa­łach kopalń samej tylko Kompanii Węglowej zalega jakieś 5 milio­nów ton węgla wydo­by­tego przez pol­skie kopal­nie — mówi Jarosław Grzesik.

Dwa mie­siące temu brak aktyw­no­ści gabi­netu pre­miera Donalda Tuska pró­bo­wała napra­wić Izba Gospodarcza Sprzedawców Polskiego Węgla. Organizacja ta, przy wspar­ciu Sekcji Krajowej Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ „Solidarność”, zapro­po­no­wała wpro­wa­dze­nie obo­wiązku wyklu­cza­nia ofert prze­tar­go­wych z mniej­szo­ścio­wym udzia­łem towa­rów spoza UE lub państw, z któ­rymi Unia zawarła umowy o rów­nym trak­to­wa­niu przed­się­bior­ców, doty­czy­łoby dostaw towa­rów i pro­duk­tów do jed­no­stek budże­to­wych (urzę­dów, szpi­tali, szkół, biblio­tek i in.). Jeśli cho­dzi o węgiel, dałoby moż­li­wość zna­czą­cego ogra­ni­cze­nia doko­ny­wa­nych przez te jed­nostki zaku­pów surowca z importu na cele opałowe.

Do wpro­wa­dze­nia przed­sta­wio­nych roz­wią­zań jed­nak nie doszło. Na prze­szko­dzie sta­nęli par­la­men­ta­rzy­ści z Platformy Obywatelskiej (PO). 25 lipca Sejm przy­jął nowe­li­za­cję ustawy — Prawo zamó­wień publicz­nych, kie­ru­jąc ją do Senatu. Niecałe dwa tygo­dnie póź­niej, 7 sierp­nia, sena­to­ro­wie zajęli się zgło­szo­nymi popraw­kami do nowe­li­za­cji. Wśród popra­wek zna­la­zła się pro­po­zy­cja wpro­wa­dze­nia „pre­fe­ren­cji unij­nych”, ale została odrzu­cona przez sena­to­rów z PO — być może tylko dla­tego, że for­mal­nie wnio­sek o wpro­wa­dze­nie popra­wek do nowe­li­za­cji Prawa zamó­wień publicz­nych zło­żyło Prawo i Sprawiedliwość.