WZD SKGWK: Jarosław Grzesik na kolejne 4 lata

2014-05-29

A- A A+


Walne Zebranie Delegatów (WZD) Sekcji Krajowej Górnictwa Węgla Kamiennego NSZZ „Solidarność” zde­cy­do­wało, że naj­więk­szą gór­ni­czą struk­turą związ­kową przez kolejne 4 lata ponow­nie pokie­ruje Jarosław Grzesik. Otrzymał popar­cie 81 z 82 uczest­ni­ków WZD. Związkowcy pod­su­mo­wali kaden­cję 2010–2014, udzie­la­jąc ustę­pu­ją­cym wła­dzom gór­ni­czej „S” jed­no­gło­śnego absolutorium.

Oprócz 82 dele­ga­tów do Katowic przy­byli zapro­szeni goście: wice­prze­wod­ni­czący Komisji Krajowej (KK) „S” Tadeusz Majchrowicz, czło­nek Prezydium KK Henryk Nakonieczny, szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” Dominik Kolorz oraz prze­wod­ni­czący związ­ko­wego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki Kazimierz Grajcarek.
Obrady roz­po­częła tra­dy­cyjna chwila ciszy poświę­cona tym, któ­rzy w minio­nym roku ode­szli na „wieczną szychtę” — tym razem w spo­sób szcze­gólny uczczono ponad 300 gór­ni­ków, któ­rzy 2 tygo­dnie temu zgi­nęli w turec­kiej Somie.

Chwilę potem głos zabrał obcho­dzący nie­ba­wem jubi­le­usz 60-lecia posługi kapłań­skiej kape­lan SGiE ksiądz pra­łat Bernard Czernecki.
– Pamiętajcie o swo­ich korze­niach. Od 400 lat w Polsce wydo­bywa się węgiel. (…) Od Kościoła i reli­gii nie udało się ode­rwać gór­ni­ków ani Hitlerowi, ani Stalinowi. Nawet w tam­tych cza­sach Barbórka była obcho­dzona i gór­nicy trwali przy Kościele. Jeśli nie będzie­cie mieli Bożego Ducha, sta­nie­cie się szkie­le­tami ludów. Jeśli nie będzie­cie mieli Bożego świa­tła, z tego tunelu nie wyj­dzie­cie. Bez pomocy Bożej będzie­cie się tylko dzie­lić i nie­na­wi­dzić. Bez Bożego pokoju nie napra­wi­cie Rzeczypospolitej. Bez Pana Boga nigdy nie będzie­cie sta­no­wić jed­nej myśli i jed­nego serca. Niech nikt z Was nie pyta się, co ja z tego będę miał, kiedy w takiej czy innej mani­fie wezmę udział, czy w jakichś innych pro­te­stach, bo wielu z Was dopiero wtedy szuka przy­ja­ciół, kiedy jego dobro jest zagro­żone. A tu trzeba iść razem z innymi. „Jedni dru­gich cię­żary noście”. Broniąc swo­ich kole­gów, bro­nisz sie­bie. Jeśli Ciebie tam nie będzie, ty także stra­cisz swoje miej­sce pracy. Wiemy już, że stal jest hin­du­ska, cemen­tow­nie — irlandz­kie i nie­miec­kie, cukrow­nie — fran­cu­skie, a nie­ba­wem kopal­nie mogą być kopal­niami Putina. Być prze­wod­ni­czą­cym Sekcji w tym cza­sie to jest pie­kiel­nie trudna sprawa, bo prze­wod­ni­czący — chcąc, nie chcąc — wska­zuje drogę, on prze­ciera szlaki, to on wyrą­buje chod­niki, a za nim idzie cała „Solidarność” gór­ni­cza i nie tylko. Można powie­dzieć, że idzie całe gór­nic­two. I każdy z prze­wod­ni­czą­cych tej Sekcji pozo­sta­wia po sobie ślad. I ten ślad powi­nien być chlubą wszyst­kich gór­ni­ków. Niech bło­go­sła­wień­stwo Boże, niech Duch Święty nad Wami się tu unosi, niech wszystko obróci ku dobremu — zwró­cił się do dele­ga­tów, po czym popro­wa­dził krótką modli­twę w inten­cji pomyśl­nego prze­biegu WZD.

Zastępujący Piotra Dudę Tadeusz Majchrowicz poin­for­mo­wał, że Prezydium KK NSZZ „Solidarność” pod­jęło decy­zję o prze­kształ­ce­niu pla­no­wa­nej na 16 czerwca mani­fe­sta­cji gór­ni­czej w pro­test wszyst­kich człon­ków „S”. — Teraz przy­cho­dzi czas, kiedy gór­ni­ków musi wes­przeć cała Polska. (…) Musimy zro­bić wszystko wspól­nie, aby­śmy się jako zwią­zek zawo­dowy „Solidarność” nie stali zwie­trzałą solą tej ziemi — powie­dział wice­prze­wod­ni­czący KK, nawią­zu­jąc do wcze­śniej­szych słów kape­lana SGiE. — Jeśli zaj­dzie taka koniecz­ność, na pewno będziemy wszy­scy bro­nili pol­skiego węgla — zapew­nił. Przypomniał, że mija­jąca kaden­cja była kaden­cją pro­te­stów i podzię­ko­wał pra­cow­ni­kom pol­skich kopalń węgla kamien­nego za udział w każ­dej nie­mal akcji pro­te­sta­cyj­nej orga­ni­zo­wa­nej przez Związek, w tym za powszech­nie chwa­loną ochronę prze­pro­wa­dzo­nej w Warszawie wiel­kiej mani­fe­sta­cji przez skła­da­jące się głów­nie z gór­ni­ków wewnętrzne służby porząd­kowe.
Henryk Nakonieczny przy­po­mniał wyjąt­kową rolę całej „Solidarności” pod­czas ubie­gło­rocz­nych Ogólnopolskich Dni Protestu. — 14 wrze­śnia poka­zał, że wśród związ­ków zawo­do­wych jest jeden domi­nu­jący zwią­zek zawo­dowy „Solidarność”. Dlatego nie powin­ni­śmy zapo­mi­nać, że to na nas spo­czywa naj­więk­szy obo­wią­zek za obronę warun­ków i miejsc pracy — powie­dział do nie­mal stu przed­sta­wi­cieli pra­cow­ni­ków nie­mal wszyst­kich zakła­dów zwią­za­nych z gór­nic­twem węgla kamiennego.

Lider śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” Dominik Kolorz, obecny na Zebraniu po raz pierw­szy w cha­rak­te­rze gościa, przy­po­mniał gór­ni­kom za zaan­ga­żo­wa­nie w akcję pro­te­sta­cyjną prze­ciwko pod­wyż­sze­niu wieku eme­ry­tal­nego do 67 lat przez rząd pre­miera Donalda Tuska. — Teraz nad­szedł taki czas, że ci naj­sil­niejsi, czyli gór­nicy, potrze­bują dzi­siaj wspar­cia wszyst­kich innych — mówił.
Kolorz pod­kre­ślił rolę jed­no­ści samych gór­ni­ków w czyn­nej obro­nie pol­skiego sek­tora wydo­byw­czego, nie­za­leż­nie od przy­na­leż­no­ści do tej czy innej spółki węglo­wej, bo w każ­dej z nich pra­cow­nicy mają dzi­siaj poważne problemy.

Kolejnym punk­tem obrad było zło­że­nie spra­woz­da­nia przez prze­wod­ni­czą­cego gór­ni­czej „S” Jarosława Grzesika i gło­so­wa­nie nad udzie­le­niem abso­lu­to­rium ustę­pu­ją­cemu kie­row­nic­twu Sekcji.
Szef gór­ni­czych struk­tur przy­po­mniał treść uchwał przy­ję­tych przez dele­ga­tów we wrze­śniu ubie­głego roku, oce­nia­jąc sto­pień ich reali­za­cji. Odniósł się też do ostat­nich wyda­rzeń w branży.
– Musiał wresz­cie nastą­pić kres naszej cier­pli­wo­ści. Powołaliśmy sztab pro­te­sta­cyjny zło­żony ze wszyst­kich cen­tral związ­ko­wych. Sztab wysto­so­wał pismo do pre­miera z żąda­niem o natych­mia­stowe spo­tka­nie celem roz­wią­za­nia pro­ble­mów doty­ka­ją­cych naszej branży. Premier zwle­kał, dla­tego zor­ga­ni­zo­wa­li­śmy mani­fe­sta­cję, która prze­szła uli­cami Katowic 29 kwiet­nia — tłu­ma­czył ustę­pu­jący prze­wod­ni­czący Sekcji Krajowej Górnictwa Węgla Kamiennego. — Po raz kolejny oka­zało się, że argu­ment siły przy­niósł sku­tek. Natychmiast po mani­fe­sta­cji były sygnały, że pre­mier chce się spo­tkać moż­li­wie szybko. Do spo­tka­nia doszło 5 maja. (…) Po raz pierw­szy zda­rzyło się tak, że po spo­tka­niu z nami pre­mier przy­znał rację stro­nie związ­ko­wej. (…) Przy oka­zji udo­wod­ni­li­śmy pre­mie­rowi, że nie docie­rają do niego związ­kowe pisma, które my wysy­ła­li­śmy. Przyznali to sami urzęd­nicy, któ­rzy uczest­ni­czyli w spo­tka­niu wraz z sze­fem rządu — pod­su­mo­wał ostat­nie spo­tka­nia strony spo­łecz­nej ze stroną rządową.