Z życia wzięte — Czy wam to coś nie przypomina?

2015-09-28

A- A A+
ant-1388657

Codziennie wcze­śnie rano, mała Mrówka przy­by­wała do firmy i natych­miast roz­po­czy­nała pracę. Produkowała dużo i była szczę­śliwa. Szef – Lew był zdu­miony widząc, że Mrówka pra­cuje tak wydaj­nie. Pomyślał, że jeśli Mrówka może wytwa­rzać tak dużo bez nad­zoru, to czyż nie wytwa­rza­łaby jesz­cze wię­cej, gdyby miała nadzorcę!?

Zatrudnił więc Karalucha, który posia­dał sze­ro­kie doświad­cze­nie jako nad­zorca i znany był z pisa­nia zna­ko­mi­tych rapor­tów. Pierwszą decy­zją Karalucha było wpro­wa­dze­nie sys­temu kart zega­ro­wych. Potrzebował też sekre­tarki, by poma­gała mu pisać i dru­ko­wać raporty. Zatrudnił rów­nież Pająka do zarzą­dza­nia archi­wami i moni­to­ro­wa­nia wszyst­kich roz­mów telefonicznych.

Lew był zachwy­cony rapor­tami Karalucha i popro­sił go o spo­rzą­dze­nie wykre­sów w celu opi­sa­nia tempa pro­duk­cji i ana­li­zo­wa­nia tren­dów tak, by mógł je wyko­rzy­stać do pre­zen­ta­cji na zebra­niach Zarządu. Tak więc Karaluch musiał kupić nowy kom­pu­ter, dru­karkę lase­rową i… zatrud­nił Muchę do pro­wa­dze­nia działu informatyki.

Teraz Mrówka, kie­dyś tak pro­duk­tywna i zre­lak­so­wana, nie­na­wi­dziła nad­miaru nowej papier­ko­wej roboty i spo­tkań, które zabie­rały jej więk­szość czasu!
Lew doszedł do wnio­sku, że nad­szedł czas mia­no­wa­nia osoby kie­ru­ją­cej dzia­łem, w któ­rym pra­co­wała Mrówka. Stanowisko dano Cykadzie, któ­rej pierw­szą decy­zją był zakup do biura nowego dywanu i ergo­no­micz­nego krze­sła. Nowy kie­row­nik – Cykada, też potrze­bo­wała kom­pu­tera i oso­bi­stego asy­stenta, któ­rego wzięła ze sobą z poprzed­niego działu po to, by poma­gał jej przy­go­to­wy­wać Strategiczny Plan Optymalizacji Kontroli Pracy i Budżetu.

Dział, w któ­rym pra­cuje Mrówka jest teraz smut­nym miej­scem, gdzie nikt się nie śmieje, za to wszy­scy stali się ner­wowi… W tym samym cza­sie Cykada prze­ko­nała
szefa – Lwa, co do abso­lut­nej koniecz­no­ści prze­pro­wa­dze­nia bada­nia kli­ma­tycz­nego śro­do­wi­ska.
Przy prze­glą­dzie kosz­tów funk­cjo­no­wa­nia działu Mrówki, Lew stwier­dził, że pro­duk­cja ule­gła znacz­nemu zmniej­sze­niu. Zatrudnił więc Sowę, pre­sti­żo­wego i zna­nego kon­sul­tanta, by ta prze­pro­wa­dziła audyt i zapro­po­no­wała rozwiązania.

Sowa spę­dziła w dziale trzy mie­siące i przy­go­to­wała ogromny, wie­lo­to­mowy raport, koń­czący się nastę­pu­ją­cym wnio­skiem: “ W dziale jest prze­rost zatrud­nie­nia…” Zgadnijcie, kogo Lew zwol­nił jako pierw­szego?
Oczywiście Mrówkę, gdyż „wyka­zy­wała brak moty­wa­cji i nega­tywną postawę”